B
Bartek
11 dagen geleden · Zdrowe Przepisy
gazpacho które właściwie nie jest gazpacho ale jest gryfnie
Eksperyment dnia: gazpacho.
No i w sumie zrobiłam to po swojemu bo nie miałam połowy składników a wychodząc z domu po zakupy w taki upał, no nie ma opcji. Więc wzięłam pomidory które leżały już trochę za długo, ogórek, kawałek papryki czerwonej, czosnek jeden ząbek (bo drugi zjadłam wcześniej do czegoś), trochę oliwy i sok z limonki bo nie miałam cytryny.
Zblendowałam to wszystko, dodałam szczyptę kuminu bo w Azji nauczyłam się że kumin do pomidorów to po prostu tak, i wstawiłam do lodówki na ze dwie godziny. Zimne. Bardzo zimne.
Werdykt: pysk. Serio. Trochę ziołowe, trochę kwaśne, ta limonka robi robotę. Nie wiem czy to jeszcze gazpacho czy już zupa azjatycka w fazie pomidorowej ale mi to nie przeszkadza. Na upał 34 stopnie to jest to czego potrzebuje mój organizm a nie jakieś gotowanie.
Jeden minus — konsystencja mi wyszła trochę za gęsta, następnym razem dolę trochę zimnej wody albo może lodu. Zobaczymy.

2 vind ik leuk
4 reacties